Kiedyś, parę lat temu. Dokładnie 7 lat, kiedy to moje życie niespodziewanie wywróciło się do góry nogami to o czym pragnę dziś opowiedzieć, pomogło mi być wtedy kimś mocno stąpającym po ziemi. To ta czynność sprawiła, że mogłam kłaść się spokojnie i bez smutku wchodzić w nowy dzień.

Przyznam się szczerze, że kiedy moja sytuacja przestała być mega ciężka, odpuściłam tą czynność i przez pewien czas nie wpływało to na moje życie jakoś strasznie. Jednak dziś zauważam te momenty, że czegoś mi brakuje. Że czuję się zagubiona, częściej podchodzę pesymistycznie do życia. I nagle BINGO!  czytając pewną książkę, o której niebawem napiszę uświadomiłam sobie, że to właśnie ta czynność dawała mi tak wiele, a którą mocno zaniedbałam. To nie tak, że o niej całkowicie zapomniałam, po prostu przestałam ją stosować i już wiem, co będę robić znowu. Ale do rzeczy…

Rzecz ta nie jest spektakularnym odkryciem, być może o niej słyszałaś, ale czy stosujesz? Sprawa rozchodzi się o coś takiego jak bycie wdzięcznym za coś. Jednak nie bycie tylko wdzięcznym w myślach. Chodzi o to, co ja robiłam i co naprawdę wtedy w ciężkich momentach pozwalało przetrwać wszystko z uśmiechem na ustach i pozytywnym nastawieniem.

Nie jest to żadna magia, to wypisywanie każdego wieczora rzeczy, ludzi, chwil za które jesteśmy wdzięczni. I dziękowanie za nie. Sęk w tym, że to ma wypływać z naszego serca tak na prawdę. Nie ma sensu wypisywać czegoś za co tak naprawdę nie czujemy wdzęczności.

Wiecie, że potrafiłam wtedy nawet w złej pogodzie widzieć pozytywy?

Czy zdajecie sobie sprawę, że potrafiłam też dziękować za taką ciężką sytuację jaka mnie spotkała?

Może wydawać się to dziwne, że ja to zapisywałam, ale właśnie kiedy widziałam to wszystko na papierze i czytałam, wówczas bardziej wzmacniało moją wdzięczność, potrafiłam jeszcze bardziej się uśmiechać i cieszyć.

Teraz wiem, że to ma sens, że to buduje w nas naprawdę super energię do mierzenia się z przeciwnościami życia. Po bardzo długim czasie wracam do tego i jestem pewna, że przyniesie mi to bardzo pozytywne zmiany. Polecam to też tobie, aby budować w sobie radość życia i odnajdywania nawet w ciężkich momentach promyków słońca.

One thought on “Co pozwoliło mi przetrwać ciężkie chwile?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *